Aktualności
Bombiarz zatrzymany
30dni aresztu, podanie wyroku do publicznej wiadomości i obciążeniekosztami postępowania sadowego. To konsekwencje, które poniesie 34 –letni mieszkaniec Radomia, który dla żartu zgłosił fałszywy alarmbombowy w budynku sądu rejonowego. Policja namierzyła mężczyznę – mimo,że dzwonił on z budki telefonicznej - zaledwie kilkadziesiąt minut potelefonie. Dyżurny Straży Pożarnej otrzymał zgłoszenie, że w budynku sądu rejonowego jest podłożona bomba. Na miejsce przyjechały wszystkie służby ratunkowe. Budynek oraz przyległy teren zostały sprawdzone przez policyjnego pirotechnika z psem wyszkolonym do wyszukiwania materiałów wybuchowych.
- Musieliśmy przerwać pracę sadu. Z budynku ewakuowaliśmy około 150 osób. Po zaledwie kilkudziesięciu minutach policjanci z komisariatu 1 zatrzymali sprawcę fałszywego alarmu – mówi mł. insp. Jacek Jóźwicki, zastępca komendanta radomskiej policji.
Okazał się nim 34 – letni mieszkaniec Radomia. Jak przyznał, zrobił to dla żartu. Mężczyzna usłyszał zarzut wywołania fałszywego alarmu bombowego.
- Sprawcy fałszywych alarmów nie mogą czuć się anonimowi. Takie głupie żarty mogą skończyć się dla nich nawet 30 dniowym aresztem - mówi nadkom. Katarzyna Kucharska, oficer prasowy radomskiej policji.
Mężczyzna oprócz odbycia kary w areszcie, musi także zwrócić koszty sądowe. I to prawdopodobnie nie będą jedyne konsekwencje.
-Opracowujemy wniosek, aby na drodze cywilnej odzyskać od tego mężczyzny koszty poniesione przez policje. Mam nadzieję, że pozostałe służby czyli pogotowie, Straż Pożarna i pogotowie gazowe również będą dochodzili roszczeń z tytułu poniesionych kosztów – dodaje komendant Jóźwicki.
Jak informuje policja w ostatnim czasie udaje się zatrzymać niemal wszystkich sprawców fałszywych alarmów.
2010-07-29























