Sport
Drużyna Jadaru utrzymała się w elitarnej PlusLidze, a młodzież odnosi spektakulrane sukcesy... Wydawać by się mogło, że radomska siatkówka jest oazą spokoju i wzorowej pracy. Tymczasem właśnie ta uwielbiana przez kibiców dyscyplina sportu znalazła się w naszym mieście na zakręcie. Lada dzień Radom może pozostać bez zespołu w PlusLidze. Prezes Jadaru Tadeusz Kupidura zaskoczył wszystkich. Palnął od razu z armaty: miejsce Jadaru w PlusLidze może zająć inny zespół. Radom pozostałby nie tylko bez mocnej siatkówki, ale w ogóle bez jakiejkolwiek drużyny na najwyższym szczeblu sportowych rozgrywek.
- Miasto nam pomaga, otrzymujemy na stypendia 700 tysięcy złotych. Ale teraz trzeba mieć 4, 5 milionów, aby poważnie traktować PlusLigę – tłumaczy Kupidura. - Dlatego nadszedł czas, aby zastanowić się, czy dalej finansować siatkówkę na tym poziomie..
Decyzje w sprawie dazych losów Jadaru mają zapaść w najbliższych dniach. Kwestie finansowe to jednak nie jedyna przyczyna wahań prezesa Kupidury. Po rozmowie z szefem Jadaru można odnieść wrażenie, że chodzi mu m.in. o ogólnie pojętą infrastrukturę Radomia i tempo prac przy jej rozbudowie.
- Gdy przyjeżdżam na mecz, to gdzie mam zaparkowac samochód? - pyta Kupidura. - Nie ma parkingu, hala już nie taka, jak potrzeba.
Pojawiły się pogłoski, że sprawa oddania miejsca w PlusLidze jest już przesądzona. Ponoć prezes Jadaru nie chciał rozmawiać z prezydentem Radomia. Ale Tadeusz Kupidura zaprzeczył tym przypuszczeniom.
- Porozmawiam z prezydentem. Ale decyzję podejmie moja rodzina – zastrzega Kupidura.
Na wtorek Jadar zwołał konferencję prasową.























